Przejdź do głównej zawartości

OpenSource czy oprogramowanie dedykowane


Coraz częściej kiedy spotykam się ze znajomymi z branży informatycznej wywoływana jest dyskusja na temat wykorzystywania rozwiązań open source'owych w świecie internetu. Poza ludźmi z branży w dyskusjach też słyszy się przekonanie iż open source - za darmo ! Że to rewolucja, a designerzy, programiści www mogą szukać nowej pracy ! Czy aby na pewno tak jest ?


Słowo OpenSource stało się popularne m.in dzięki Komisji Europejskiej, która parę lat temu uznała, iż należy promować oprogramowanie otwarte, oprogramowanie dające możliwość rozwoju oddolnej inicjatywy. Te rozwiązanie jest całkowicie sensowne, nie tylko ze względu na zasoby portfeli obywateli czy sektora MSP, ale także na likwidację monopoli jakie powstały dzięki "jedynie słusznych" systemów operacyjnych, pakietów biurowych czy też platform serwerowych.

Jeszcze 15 lat temu oprogramowanie dziś nazywane otwartym w świecie komputerów Amiga czy Atari nazywano PublicDomain. Ale nie ważna w tym przypadku nazwa lecz sens oraz co tak naprawdę tkwi w szczególe.

Niestety bowiem Open Source nie jest receptą na całe zło i nie da się używać oprogramowania tego typu zastępując wszystkie komercyjne rozwiązania.

Już kilka lat temu przeżyłem szok, gdy próbując wdrożyć w jednej z instytucji samorządowych pakiet biurowy Open Office natrafiłem na barierę kompatibilności oprogramowania. Efektem tego był zakup 50 pakietów "jedynie słusznego" Microsoft Office i wielka próba zmian okazała się fiaskiem.

Dziś też termin OpenSource często stosuje się do oprogromowania CMS wykorzystywanego do tworzenia stron www np. Joomla, Typo03 czy Prado. Dzięki tym pakietom stronę www można stworzyć w ciągu paru godzin. Pakiet Oscommerce umożliwia założenie sklepu internetowego w przysłowiowy kwadrans, a dzięki Moodle (czkemy na wersję 2.0) możemy stworzyć jaki nam się podoba kurs e-learningowy przeznaczając dodatkowy czas na opracowanie materiałów.

Patrząc z tego punktu widzenia, można powiedzieć, iż dzisiejsi programiści nie mają już nic do roboty i powinni szukać innej pracy. Tak by się wydawało, ale życie nie jest tak piękne jakby wydawać się mogło

1. Oprogramowanie OpenSource jest najłatwiejszą zdobyczą dla hackerów i crackerów, gdyż kod źródłowy jest ogólnodostępny - zatem poważne firmy, które wykorzystują dostęp do wewnetrznych baz danych i wiedzą co to GIODO nie zaryzykują.

2. OpenSource to oprogramowanie, ma również błędy za które nie ma odpowiedzialnych, nie ma gwarancji ani rękojmi. W przypadku oprogramowania komercyjnego za błędy i np utratę ważnych danych ponosi producent w tym przypadku klient.

3. Wykorzystywanie OpenSource jest wygodne, ale idzie za tym dostosowanie grafiki tzw. tempaltów, a to już nie jest takie proste - firmy zarabiają na tym dwukrotnie więcej niż by zarobiły na grafice do zwykłej strony (na czymś trzeba sobie odbić).

4. Nawet jeśli tworzona strona jest na oprogramowaniu OpenSource okazuje się, iż klient jest indywidualistą i często chce mieć inaczej niż daje to system - a to już rola programisty żeby dostosować kod - często za podobną kwotę - bo w końcu to nie jego oprogramowanie.

PODSUMOWUJĄC:
  • OpenSource jest fajnym rozwiązaniem dla znających temat, dla laików zaś cena nie zmieni się, gdyż i tak firmy znajdą miejsce by skubnąć trochę grosza - w końcu każdy musi żyć :)
  • Komisja Europejska już nie promuje z takim zapałem rozwiązań OpenSourcowych gdyż tak jak ja osobiście również ona się na tym trochę przejechała.

TAK bowiem jak jest w budownictwie czy w innych branżach, rzeczy gotowe z paczki są - ale często klient woli mieć swoje dostosowane do własnych potrzeb. OpenSource zatem nie zrewolucjonizuje rynku, na pewno jest dodatkowym narzędziem umożliwiającym przekazanie dodatkowych możliwości w ofercie wielu firm.

Zaś wybór jakiego rozwiązania użyć musi zdecydować klient - oferta się wzbogaciła !

Komentarze

Anonimowy pisze…
Chociaż nigdy nie czytałem tego bloga, po lekturze tego posta czuję, że muszę skomentować kilka kwestii:

Jeszcze 15 lat temu oprogramowanie dziś nazywane otwartym w świecie komputerów Amiga czy Atari nazywano PublicDomain. Ale nie ważna w tym przypadku nazwa lecz sens oraz co tak naprawdę tkwi w
szczególe.
----

Oprogramowanie Public Domain nigdy nie było oprogramowaniem otwartym, gdyż kod źródłowy nie był dostępny.
Ruch Open Source powstał ze starszej idei Wolnego Oprogramowania (Free Software), które zwracało uwagę na wolność, jaką daje użytkownikom i programistom możliwość redystrybucji, modyfikacji i dzielenia się kodem źródłowym. Odsyłam na http://www.fsf.org/about/what-is-free-software i http://www.opensource.org/docs/osd


Niestety bowiem Open Source nie jest receptą na całe zło i nie da się używać oprogramowania tego typu zastępując wszystkie komercyjne rozwiązania.
---

Open Source nigdy nie było "receptą na całe zło" a jedynie odpowiedzią na bolączki oprogramowania zamkniętego.


Już kilka lat temu przeżyłem szok, gdy próbując wdrożyć w jednej z instytucji samorządowych pakiet biurowy Open Office natrafiłem na barierę kompatibilności oprogramowania. Efektem tego był zakup 50 pakietów "jedynie słusznego" Microsoft Office i wielka próba zmian okazała się fiaskiem.
---

Utrzymywanie tajności formatów zapisu danych i celowe potęgowanie niekompatybilności oprogramowania jest jedną ze strategii utrzymywania monopolu przez Microsoft. Proponuję poszukać informacji o karach, jakie z tego powodu nakładały na MS urzędy antymonopolowe w UE i USA. Na pocieszenie mogę dodać, że sam używam obecnie tylko OpenOffice (w wersji 2.1) i nigdy nie miałem problemu z odczytaniem żadnego dokumentu Office. Gorzej jest z makrami czy innymi bardziej egzotycznymi rzeczami, ale jest to efekt braku dokumentacji. Z drugiej strony porażka we wdrożeniu OO parę lat temu niewiele mówi o obecnym stanie oprogramowania opensource, gdyż kilka lat to w informatyce sporo czasu (a w świecie opensource cała epoka).

---
Dziś też termin OpenSource często stosuje się do oprogromowania CMS wykorzystywanego do tworzenia stron www np. Joomla, Typo03 czy Prado. Dzięki tym pakietom stronę www można stworzyć w ciągu paru godzin. Pakiet Oscommerce umożliwia założenie sklepu internetowego w przysłowiowy kwadrans, a dzięki Moodle (czkemy na wersję 2.0) możemy stworzyć jaki nam się podoba kurs e-learningowy przeznaczając dodatkowy czas na opracowanie materiałów.

Patrząc z tego punktu widzenia, można powiedzieć, iż dzisiejsi programiści nie mają już nic do roboty i powinni szukać innej pracy. Tak by się wydawało, ale życie nie jest tak piękne jakby wydawać się mogło
---

Całe szczęście obserwacje mówią co innego i programistom w najbliższym czasie nie zabraknie pracy. A dlaczego ? Po prostu dlatego, że żaden system nie jest doskonały i dostosowany do każdego zadania. Zawsze będzie istniała potrzeba zrobienia czegoś "inaczej niż wszyscy inni".


1. Oprogramowanie OpenSource jest najłatwiejszą zdobyczą dla hackerów i crackerów, gdyż kod źródłowy jest ogólnodostępny - zatem poważne firmy, które wykorzystują dostęp do wewnetrznych baz danych i wiedzą co to GIODO nie zaryzykują.
---

Niestety, nie jest to prawda. Zacznę od kwestii GIODO. Przykładowo, jeżeli zostanie zgubiony laptop urzędnika, na którego dysku znajdują się dane tysięcy podatników to nie ma znaczenia, czy działał on pod kontrolą Linuxa czy Windows XP ani czy dane były zapisane w formacie plików tekstowych, plików Worda czy Opendocument. Znaczenie ma fakt, czy były one zaszyfrowane. Oczywiście w pojęciu typowego tworzącego przepisy urzędnika sytuacja może wyglądać inaczej, ale wystarczy, że zapyta on o opinię co bardziej bystrego informatyka i dowie się, że sprawa wygląda tak, jak powyżej opisałem. Dziwadła urzędnicze zostawmy jednak na boku, bo można by o nich długo dyskutować.
Przejdzmy do ogolniejszej kwestii bezpieczeństwa. Nie od dzisiaj wiadomo, że jeżeli ktoś chce znaleźć błędy w oprogramowaniu to je znajdzie (nawet bez kodu źródłowego). Dostępność kodu źródłowego sprawia, że można je odnaleźć i poprawić dużo łatwiej. Przykładowo: niedawno odkryto poważną dziurę w jądrze linuksa umożliwiającą przejęcie uprawnień administratora systemu. Łatka poprawiająca kod źródłowy jądra pojawiła się *tego samego* dnia, w którym wykryto błąd. Paczki z gotowym do zainstalowania jądrem dostępne były w przeciągu 2-3 dni. Gdy podobna sytuacja zdarza się z oprogramowaniem zamkniętym często musimy czekać kilka tygodni na jakiekolwiek poprawki, a znane są przypadki prób bagatelizowania i tuszowania sprawy przez producenta.

2. OpenSource to oprogramowanie, ma również błędy za które nie ma odpowiedzialnych, nie ma gwarancji ani rękojmi. W przypadku oprogramowania komercyjnego za błędy i np utratę ważnych danych ponosi producent w tym przypadku klient.

Słyszałeś kiedyś o przypadku, kiedy producent oprogramowania odpowiedział za błędy w swoim oprogramowaniu ? Ja przyznam, że nigdy. Polecam lekturę licencji np. Windowsa. Gwarancja na oprogramowanie ? Próżno doszukać się tam jakiejkolwiek odpowiedzialności za twoje dane. Gwarancje takie można uzyskać, ale kosztują one bardzo dużo niezależnie od tego, czy oprogramowanie jest zamknięte, czy otwarte. Gwarancji poprawności oprogramowania udziela się w krytycznych zastosowaniach, np. w lotnictwie czy systemach automatyki przemysłowej. Odpowiedzialność producentów oprogramowania użytkowego za błędy zawsze była i jest fikcją.

3. Wykorzystywanie OpenSource jest wygodne, ale idzie za tym dostosowanie grafiki tzw. tempaltów, a to już nie jest takie proste - firmy zarabiają na tym dwukrotnie więcej niż by zarobiły na grafice do zwykłej strony (na czymś trzeba sobie odbić).
---

Nikt nie zrobi twojej grafiki za ciebie, bo wtedy wszystkie strony wyglądałyby tak samo, nieprawdaż ? W przypadku oprogramowania open source masz wybor - albo mozesz zrobic cos (np. grafike do strony) sam, mozesz komus zaplacic, albo stwierdzic, ze obedziesz sie bez grafiki. W przypadku oprogramowania zamkniętego pierwsza opcja często nie istnieje.

4. Nawet jeśli tworzona strona jest na oprogramowaniu OpenSource okazuje się, iż klient jest indywidualistą i często chce mieć inaczej niż daje to system - a to już rola programisty żeby dostosować kod - często za podobną kwotę - bo w końcu to nie jego oprogramowanie.

Patrz odpowiedź do punktu poprzedniego. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czego będziesz potrzebował. Ale przy oprogramowaniu Opensource przynajmniej *mozesz* je zmienić. Proponuję w ramach eksperymentu myślowego wyobrazić sobie zmianę zachowania Frontpage "bo jestem indywidualistą i chcę mieć inaczej, niż daje mi to system".

PODSUMOWUJĄC:

OpenSource jest fajnym rozwiązaniem dla znających temat, dla laików zaś cena nie zmieni się, gdyż i tak firmy znajdą miejsce by skubnąć trochę grosza - w końcu każdy musi żyć :)
---

Jak zawsze w życiu - możesz się czegoś nauczyć, robić to sam i nie płacić nikomu albo komuś zapłacić, żeby zrobił to za ciebie. Masz wolność wtedy, kiedy masz obie te możliwości do wyboru.

Komisja Europejska już nie promuje z takim zapałem rozwiązań OpenSourcowych gdyż tak jak ja osobiście również ona się na tym trochę przejechała.
Najlepszym rozwiązaniem jest doradzenie się niezależnych ekspertów jakie rozwiązanie jest tak naprawdę potrzebne, gdyż może okazać się, iż porywamy się z motyką na słońce.
---

Oczywiście i często okazuje się, że gdy każesz się jakiejś instytucji wytłumaczyć, dlaczego subsydiuje jedną firmę (np. Microsoft) kosztem innej (np. Red Hat) ma ona z tym spory problem. Dodatkowo, jeżeli jesteśmy już w temacie administracji publicznej, niedopuszczalne są sytuacje "programu Płatnika", gdzie urzędnik swoją decyzją praktycznie zapewnia monopol na rynku jednemu producentowi oprogramowania (miejmy nadzieję, że decyzja taka wynika z niewiedzy a nie z innych powodów).

TAK bowiem jak jest w budownictwie czy w innych branżach, rzeczy gotowe z paczki są - ale często klient woli mieć swoje dostosowane do własnych potrzeb. OpenSource zatem nie zrewolucjonizuje rynku, na pewno jest dodatkowym narzędziem umożliwiającym przekazanie dodatkowych możliwości w ofercie wielu firm.
---

Opensource *już* zrewolucjonizowalo rynek. Popatrz na Firefoxa i to, że MS *w koncu* wydał przeglądarkę interpretującą standardy W3C z jako-taką poprawnością (nawet ma zakładki !). Popatrz na rynek tanich domowych routerów, gdzie co trzeci działa pod kontrolą Linuxa. Przyjrzyj się sukcesowi serwera Apache. Linuksa znajdujesz w najmniej oczekiwanych miejscach, gdzie po prostu sobie siedzi i po cichu robi swoje.



pozdrawiam,
Maciej Grela
Artur Kośmider pisze…
z częścią zgadzam, się w niektórych wypadkach skróty myślowe u mnie spowodowały, iż nie rozpisywałem się, co do PublicDomain chodziło mi nie o otwartość a raczej o darmowość.

Nie mówiłem też że dobrym rozwiązaniem jest tajność formatów, zaś z komaptybilność nie istniała i do tej pory istnieje w szczątkowej wersji choćby w kwesti makro definicji. Nic na to nie poradzę że arkusze pochodzące z Unii czy z Ministerstw często mają mnóstwo tych funkcji.

Co do wycieku danych przyrównujesz zupełnie inne kwestie nie wspominając że dziury w oprogramowaniu OpenSource również mogą spowodować wyciek danych. O kradzieży nikt nie mówi.

Co do odpowiedzialności za błędy producenta -tak słyszałem - ja podpisuje takie umowy z klientami.

Co do rewolucji - nie zgodzę się zmieniło rynek ale nie dokonało rewolucji i długo jeszcze nie dokona.

A Płatnik to monopol i program "jedynie słuszny"

Nie bronię monopoli czy "jedynie słusznych" programów, staram się jednak stanąć pośrodku i obiektywnie spojrzeć na sytuację.
Anonimowy pisze…
Po prostu brak słów..
Cytat dnia:
"Oprogramowanie OpenSource jest najłatwiejszą zdobyczą dla hackerów i crackerów, gdyż kod źródłowy jest ogólnodostępny - zatem poważne firmy, które wykorzystują dostęp do wewnetrznych baz danych i wiedzą co to GIODO nie zaryzykują."
No cóż Lepper też zna sie na gospodarce....
Anonimowy pisze…
"Nie bronię monopoli czy "jedynie słusznych" programów, staram się jednak stanąć pośrodku i obiektywnie spojrzeć na sytuację."

Bzdura. Żeby zachować obiektywność, trzeba mieć jakąś wiedzę. Cały "artykuł" jest niewiele lepszy niż "Get the facts" Microsoftu.
Artur Kośmider pisze…
komentarze kolegów "anonimów" nic nie wnoszą do dyskusji, uwielbiam dyskusję w stylu "bzdura" czy "do kitu", a może jakieś argumenty ? Nie jestem doskonały i jeśli macie inne zdanie to proponuje je przedstawić
Anonimowy pisze…
Otwartość kodu źródłowego jako zarzut to bzdura. Albo promowanie "security by obscurity". Przykład:

Opensourcowy CMS, średnio popularny. Dzięki przeprowadzonemu przez firmę trzecią automatycznemu audytowi kodów źródłowych wykryto furtkę jaką zostawił sobie jeden z autorów CMS'a.

Co z tego wynika: że generalizowanie jest w tym wypadku bez sensu.
Artur Kośmider pisze…
Opensourcowy CMS, średnio popularny. Dzięki przeprowadzonemu przez firmę trzecią automatycznemu audytowi kodów źródłowych wykryto furtkę jaką zostawił sobie jeden z autorów CMS'a.

Nikt nie generalizuje, staram się jedynie znaleźć problemy oprogramowania OpenSource. Sam podkreślałem iż wykorzystuję oprogramowanie opensource w wielu projektach. Niestety nie raz już się zdarzyło, iż np stara wersja Joomli bez aktualizacji łapała jakieś exploity gdyż łatwiej jest napisać szkodliwego robaka dla otwartej aplikacji niż dla oprogramowania którego się nie zna.

Zaś w przypadku CMS'a autorskiego o którym piszesz to po prostu niekompetencja firmy trzeciej, w swojej "karierze" programisty nigdy nie zostawiałem żadnych furtek.
Unknown pisze…
"Nikt nie generalizuje, staram się jedynie znaleźć problemy oprogramowania OpenSource."

Nie ma czegoś takiego jak problemy oprogramowania "Open Source". Są problemy związane z oprogramowaniem. Jego "opensourcowatość" nie ma tu znaczenia.


"Sam podkreślałem iż wykorzystuję oprogramowanie opensource w wielu projektach. Niestety nie raz już się zdarzyło, iż np stara wersja Joomli bez aktualizacji łapała jakieś exploity gdyż łatwiej jest napisać szkodliwego robaka dla otwartej aplikacji niż dla oprogramowania którego się nie zna."

Nie. Więcej exploitów jest do oprogramowania popularnego niż niepopularnego. Tyle. Jawność źródeł ma tu znaczenie drugorzędne zwłaszcza w przypadku aplikacji webowych i ogólnie tych które wystawiają na świat jakieś porty.

"Zaś w przypadku CMS'a autorskiego o którym piszesz to po prostu niekompetencja firmy trzeciej,"

Nie zrozumieliśmy się. Ten CMS to Etomite. A firma trzecia była jak najbardziej kompetentna.

"w swojej "karierze" programisty nigdy nie zostawiałem żadnych furtek."

A cóż warta jest taka deklaracja :)
Artur Kośmider pisze…
Ok masz rację, że uogólniam, iż tylko OpenSource jest dostępny, nie jest moją intencją atakowanie idei OpenSource ale wskazanie problemów z jakimi można później się spotkać.

Za ideą taniego czy darmowego oprogramowania byłem od zawsze. Jestem zwolennikiem likwidacji monopoli gdziekolwiek one istnieją.

Tam gdzie to możliwe wykorzystuje Debiana, Kubuntu czy OpenOffice ale nie można uznawać, że jest to lek na wszystko.

Patrzmy obiektywnie ;)

,A cóż warta jest taka deklaracja :)

No fakt nic :) Zwłaszcza, że mogłem zostawić ją nieświadomie ;)
Fakt faktem wydaje mi się, iż to nie ja generalizuję w tym poście, ale jest przewrażliwienie na wszystko co jest komercyjne.
Anonimowy pisze…
Dzieki za ciekawy blog
Anonimowy pisze…
http://markonzo.edu equilateral envision http://www.rottentomatoes.com/vine/showthread.php?p=17358828 http://snowking.com/Community/members/Allegiant-Air/default.aspx http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/tempurpedic-memory-foam http://www.connectusers.com/community/profile/adjustable/ http://forum.fscp.org/members/allegiant-air-airlines.aspx tratsch gfroerer

Popularne posty z tego bloga

Jaki język programowania wybrać ?

Język angielski czy język hiszpański ? Gdybyśmy mieli oceniać jaki najlepiej wybrać język obcy do nauki to byśmy pewnie postawili na język angielski. Dlaczego ? Bo jest najbardziej uniwersalny, najwięcej osób na świecie go używa, a jednocześnie jest dosyć prostym językiem do nauczenia. Programowanie to nie język obcy Takie rozumowanie nie do końca przekłada się na języki programowania. Uniwersalność jak najbardziej gdyż od tego zależy popyt na programistów, łatwość nauki języka czy jego popularność może okazać się dla przyszłego programisty gwoździem do przysłowiowej trumny. Wynika to przede wszystkim z popytu na deweloperów. Im bardziej popularny język programowania tym więcej programistów czyli niższa cena i dużo pracowników na rynku. Realizacja swoich talentów musi być zabawą i przyjemnością Dlatego jeśli myślimy o wyborze języka programowania musimy zwrócić uwagę przede wszystkim na to co chcemy robić my jako programiści oraz na ile jesteśmy w stanie wejść w trudności językowe. K…

Uważajcie na takie SMS-y, chyba że chcecie zapłacić wysoki rachunek i stracić kontrolę nad telefonem ...

Ważne - bo, możecie sie zdziwić - to nie jest odwołanie usługi tylko wręcz przeciwnie. Czyli kolejny z cyklu "na Smsa"...

Pamiętajcie jakiekolwiek linki w smsach lub wysłanie maila a nawet odzwonienie może spowodować utratę kontroli nad telefonem lub zapłatę wysokich rachunków.


Toruńskie pierniki …. tylko które ?

Wydaje się że prosty dylemat. Jedziemy do Torunia i kupujemy toruńskie pierniki. Problem jest jednak w który sklepie chcemy się zaopatrzyć ? Okazuje się, że sklepów z „toruńskimi piernikami” przybywa. Tam gdzie jest popyt, podaż natychmiast się pojawia.
Kopernik była podobno kobietą 😉Dodatkową zmyłka dla tych którzy przejeżdżali kupować pierniki 10-20 lat temu. W miejscu gdzie jeszcze przejeżdżałem z dziadkami są dwa sklepy i każdy z nich wskazuje że na ” tradycyjne” ale każdy z nich nie ma nazwy która pamiętam z dzieciństwa. Co ciekawe, że nazwa która mi się kojarzy z czasów młodości to Kopernik, a te pierniki znajduje na danym Starym Rynku. Przy okazji zwiedzania natrafiam również na inne sklepy z „tradycyjnymi toruńskimi piernikami”. Tradycja zatem żyje i się rozwija. Turyści chyba nie narzekają. Zastanowić się zatem należy czy samemu nie zająć się produkcją pierników w Toruniu. Tradycyjnych lub dla odmienności nowoczesnych toruńskich pierników. A tymczasem smacznego, bo reklamówk…